Wiesław Sokołowski - trwanie - pismo literackie 2016                                       Zrzeszenie Artystyczne ZA

















 
Rok założenia: 1986
ISSN 1507-9341

słowo o
TRWANIU

trwanieza@gmail.com 

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


WIESŁAW SOKOŁOWSKI
red. naczelny "Trwania"


***


Wywiady

z Wiesławem Sokołowskim



*

PRZYZWOICI


BANDYCI


> część pierwsza

> część druga

> część trzecia


*

I tego będę się 

nadal trzymał


> rozmowa


*

CIĄGLE  NAS  UCZĄ  
JAK  MAMY
SKAKAĆ  PRZEZ  KIJ

czyli jak sobie sami szkodzimy
> wywiad


*

Ptaki Niezwyciężone
Polskie Niezalezne Media


*

wywiad z 2004

*

Zygmunt Trziszka (1937-2000)
tak pisze:

Wracając do Sokołowskiego - mamy do czynienia z prekursorem, mamy do czynienia z autorem, który nie pisze po to, żeby w ogóle pisać, tylko pisze dlatego że musi, że dyktat rzeczywistości go tak miażdży, maceruje, niszczy, że on się zachowuje adekwatnie do tej sytuacji, do tego położenia, że po pierwsze chce przetrwać ten okres, no, koncentracyjny. Przede wszystkim to wmawia sobie, że nie jest tak strasznie, bo przecież jak ktoś jedzie kolejką EKD, a jego kolejka w stronę Rawki podobna jest do EKD. To nie były warunki okupacyjne, że nagle ktoś leży, ktoś zabity, ktoś roztrzaskany – i właściwie mord psychiczny, to jest podstawowa forma morderstwa, która uprawiana jest w czasach wyspecjalizowanego, a bez mała skomputeryzowanego totalitaryzmu.

więcej




***


KALENDARIUM ZA


***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI
i jego książki

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.




 

FILM SZTUKA KASY

www.youtube.com/watch_popup 

FILM WIERSZ PRZESŁANIE
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO WSTYDU
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO KOŁKA W PŁOCIE
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO NIKOGO
www.youtube.com/watch_popup



Sokół w Belwederze

Kancelaria Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej
zaprosiła Agnieszkę
i Wiesława Sokołowskich
do BELWEDERU dnia
26 stycznia 2010 roku,
gdzie o godzinie 13 – tej
odbyła się ceremonia
odznaczenia Wiesława
Sokołowskiego Krzyżem
Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski

Do najważniejszych
odznaczeń państwowych
należą: Order Orła
Białego, Order Virtuti
Militari i Order
Odrodzenia Polski,
a także Order Zasługi
Rzeczypospolitej Polskiej .
Zgodnie z ustawą z
16 października 1992 r.
o orderach
i odznaczeniach
( Dz. U. z 1992 r. nr 90,
poz. 450, z późn. zm.),
ordery przyznaje
prezydent RP z własnej
inicjatywy oraz na wniosek
premiera bądź Kapituły
Orderów.

Order Odrodzenia Polski
ustanowiony w 1921 r.
nadawanyjest za wybitne
zasługi położone w służbie
państwui społeczeństwu,
a zwłaszcza za wybitne
osiągnięcia w działalności
publicznej podejmowanej
z pożytkiem dla kraju, za
szczególne zasługi dla
umacniania suwerenności
i obronności kraju, dla
rozwoju gospodarki
narodowej, służby
publicznej, za wybitną
twórczość naukową,
literacką i artystyczną,
za wybitne zasługi dla
rozwoju współpracy
Rzeczypospolitej Polskiej
z innymi państwami
i narodami.

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.



***

NAGRODA
PREZYDENTA
SKIERNIEWIC




***

WIESŁAW  SOKOLOWSKI 

BRAK

HONORU ?

 

1.   zaszczuli nas

swoimi ideologiami

swoimi utopiami

swoimi poetami

 

2.   zaszczuli nas

swoimi urojeniami

swoimi uproszczeniami

swoimi filozofami

 

3.   zaszczuli nas

swoją przewrotnością

swoją przebiegłością

swoją kłamliwością

 

4.   zaszczuli nas

swoją bezczelnością

swoją pazernością

swoją bezkarnością

 

5.    zaszczuli nas

swoja służalczością

swoją nikczemnością

swoją żygliwością

 

6.    zaszczuli nas

swoim szulerstwem

swoim szalbierstwem

swoim zdzierstwem

 

7.    coda

oto ich czyn:

brak honoru

oto ich przesłanie:

brak danego nam

              i Bogu

s ł o w a

12.09.2015

 

***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI

By Poetów

nie zabijano ?

                                                            

- G. B. 


1.

chodzi

o to

 

by szubrawcy

nam historii

na naszą zgubę

nie pisali

 

by chamów

i prostaków

na prezydentów

nam nie

wybierano 

 > więcej


 


MIECZ

za tych bandziorów
co nas nachodzą
tutaj latami
przepraszam cię żono


za te kanalie
co od zawsze
po cudzych kątach
grzebią, węszą, szperają
przepraszam cię żono


za tą sobaczą swołocz
co Polskę
na oczach naszych
z żywej skóry obdzierają
przepraszam cię żono


za ten pomiot odmóżdżony
co od wielu pokoleń
jest pod jawną i skrytą
ochroną
przepraszam cię żono


za tych co zdradę
bez cienia żenady
pod niebiosa wychwalają
przepraszam cię żono


nie mogę się
z tym wszystkim pogodzić
więc z obawy i z lęku płyną
moje słowa


przepraszam cię
za każdy szary dzień
i za nic też


przepraszam cię żono
moja żono


Rawka
marzec 2012



***

POMNIK
UMARŁYCH
I ŻYWYCH



Krzyż z Krakowskiego

Przedmieścia

wzniesiony z lęku i trwogi

milionów

uświęcony –

naszą pieśnią

naszą mową

ma nie istnieć ?


Krzyż

i polskie kobiety

pod nim bite

azjatyckim sprytem

ma nie istnieć ?


Krzyż

wyświęcili

i wyparli się go zarazem

hierarchowie

judasze

ma nie istnieć ?


Krzyż

i otchłań co rośnie w nas

otchłań soczysta zielona

tak jakby z niej miała być

rzeźbiona suwerenna

korona

ma nie istnieć ?


Krzyż

szczerości, prawości

szacunku i godności


żywy ogień chwili

jeśli zapłonie staje się –


i wiecznością i pomnikiem

umarłych i żywych

ma nie istnieć ?


Rawka, dnia 25 października 2010 roku

***

CO CI ZROBIONO
POLSKO

- Jerzemu Juliuszowi Emirowi


1.

co ci zrobiono

Polsko

jakiż to koń

trojański

wjechał w progi

twe niezdobyte

i w serca

niezwyciężone…

 

2.

co ci zrobiono

Polsko

o, córo

nieba i ziemi

panno dojrzałych

kłosów zatracenia

pachnących pól

łubinu

jaśminu

wyciętych skrycie

spod okna

dzieciństwa

mego

co ci zrobiono?

 

3.

co ci zrobiono

Polsko

… powolutku idziem…

… powolutku myślem …

… potaniutku żyjem …

bo nie sposób siać

ani nadziei

ani dochodzić

praw swoich

 

4.

co ci zrobiono

Polsko

ja

schylony stoję

w środku nocy

swojej

ot, gałąź

a na niej nie ptaki

- na niej powróz

zawieszono

ot, życie

a w nim nie radość

- w nim zdradę

wywyższono

- to ci Polsko zrobiono

- to ci Polsko zrobiono



druk "Trwanie pomimo"
str 140 rok wydania1993


WIESŁAW SOKOŁOWSKI

***

OPINIE

 


Wiesław Sokołowski
- jeden najwybitniejszych
współczesnych polskich
poetów. Urodzony w 1944 r.
W latach 60 i 70 był
organizatorem niezależnego
środowiska twórców ZA.

Przez długie lata inwigilowany
przez PRL- owską służbę
bezpieczeństwa.

Redakcja Nieznany Świat
1/2007


Czy Sokołowski
jest męczennikiem za sztukę?
Wskazywałoby na to blisko
40 lat ustawicznej walki
o jej pryncypia i tyleż lat
wyniszczającej (w każdym
wymiarze) opozycyjności.
Jednak w jego wygłosach
niewiele jest kombatanctwa,
więcej zaś poczucia powinności
artystycznej, wierności sztuce
i samemu sobie.
Pośród żyjących obecnie
w Polsce, aktywnych twórców
poetów, niewielu może
szczycić się podobną
konsekwencją koncepcji
dzieła poetyckiego oraz wizji
posłannictwa człowieka sztuki,
co uparty “samotnik” z Rawki.

P. K.
NORMALNOŚĆ KONSEKWENTNA
Miesięcznik Literacka Polska
(1-2) 2003


Sokołowski ceni tradycję i ufa
trwałym wartościom (...)
Wspinając się ku górze,
pragnie unieść również świat.
Aby jak Atlas podtrzymać rozwój
najmniejszych nawet istot.

S. S.
BOŻE CHROŃ SOKOŁOWSKIEGO
Miesięcznik literacki
AKANT (Nr 6) 2003


Wiesław Sokołowski jest
jednym z najciekawszych
polskich poetów, a ja
poświęciłem mu kiedyś,
jeden ze swoich najważniejszych
reportaży. Nosił tytuł “Trzynasty
Krąg Sokoła” i został
opublikowany w 1988 r.
w tomie “Schody”, za który
dostałem wyróżnienie
“Życia Literackiego”.

M. R.
PRZYPADKI METAFIZYCZNE,
2002

***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI jest
pomysłodawcą, organizatorem
ZRZESZENIA
ARTYSTYCZNEGO "ZA"
zarejestrowanego w lutym
1981 roku.

ZRZESZENIE
ARTYSTYCZNE „ZA"

jest organizacją twórców
profesjonalnych
- poetów, malarzy, grafików,
rzeźbiarzy, muzyków,
architektów, filmowców,
krytyków sztuki.

Zrzeszamy twórców z całego kraju.

Celem naszej organizacji jest:

1.Tworzenie nowatorskich wartości w sztuce.
2. Integracja różnych środowisk twórczych dla jedności dalszego rozwoju kultury narodowej.

Grupa poetycka „ZA" powstała
w roku 1973 z inicjatywy
WIESŁAWA
SOKOŁOWSKIEGO.
Bezpośrednim impulsem
powstania grupy „ZA" była
śmierć samobójcza
utalentowanego malarza
EUGENIUSZA WYGOCKIEGO
„Benia".
Miejscem działalności „ZA"
stała się winiarnia „U Hopfera"
znajdująca się
na SZLAKU KRÓLEWSKIM
w WARSZAWIE
(Krakowskie
Przedmieście 53).

Zarząd
Zrzeszenia Artystycznego ZA

***

 

Strona główna / Biblioteka poetów ZA / PRZED YPRES BYŁ BOLIMÓW - mija 100 lat - WIESŁAW SOKOŁOWSKI - broń chemiczna, atak gazowy

PRZED YPRES BYŁ BOLIMÓW - mija 100 lat - WIESŁAW SOKOŁOWSKI - broń chemiczna, atak gazowy

 BROŃ CHEMICZNA
ATAK GAZOWY


Pierwsze użycie broni chemicznej 
na polu walki miało miejsce 
31 stycznia 1915 roku
– na  ziemiach polskich 
na równinie   mazowieckiej 
w  okolicach Bolimowa, 
nad rzeką Rawką.

 

 

PRZED YPRES BYŁ BOLIMÓW

 

czyli

 

GŁOS WOŁAJĄCY NA PUSTYNI

 

w 2015 roku

 

MIJA STO LAT

 

od serii ataków gazowych

nad rzeką Rawką

w okolicach miasteczka Bolimów

na Mazowszu w Polsce

 

Dziesiątki tysięcy zginęło – zginęło na froncie w walkach nad rzeką Rawką. Ilu żołnierzy zagazowano – nie wiemy; znikały jednak całe dywizje, leżały zwały trupów.

Wiesław Sokołowski wraz z grupą zaprzyjaźnionych twórców od wielu lat, bo od roku 1975 głosi pamięć o tamtych straszliwych wydarzeniach poprzez swoje realizacje  – misteria, wystawy, spotkania i artykuły.

Było to jednak wołanie na pustyni.

Skarlona  umysłowo władza wolała nie widzieć co wyczyniali różni nowatorzy wojny, na Mazowszu, w centrum ziemi Polskiej.

Nasze publikacje więc nie są adresowane bezpośrednio do  jakichkolwiek władz.   Nasze publikacje, nasza dokumentacja jest zwrócona do wielkiej rzeszy internautów,  a szczególnie do tych, którzy rozumieją, że  pamięć jest wartością ważną tylko wtedy gdy  jest oparta na faktach z których wyrasta prawda… 

Publikujemy jeden z rozdziałów nowej książki Wiesława Sokołowskiego, która niebawem ukaże się w druku:

 

 WIATR ŚMIERCI 1915

 



artykuł ten publikowany był w 
PRAWIE i ŻYCIU w latach osiemdziesiatych - dziś świadkowie nie żyją, zostało tylko słowo zebrane i zapisane przez poetę. 






Przed Ypres był Bolimów

 

Moi rozmówcy, to starzy, sterani życiem ludzie. To, co przeżyli, przerasta nas, naszą wyobraźnię. Byli uczestnikami końca, bo tragedia bolimowska jest właśnie początkiem tego końca. Po raz pierwszy użyto broni masowej zagłady. Symboliczna chmura bolimowskiego chloru rozrosła się w całun dotykając już sobą kontynenty, oceany, ziemię.

 

Świadek pierwszy:

W czasie pierwszej wojny tu był stały front. Trwał 9  miesięcy. I tutaj, na tym terenie, Niemcy po raz pierwszy puścili gaz  c h l o r.  Ustawione były butle w okopach i za pomyślnym wiatrem ten gaz ciągnął. I tutaj wytruto masę żołnierzy rosyjskich, ale powiedziałbym, że nie rosyjskich, bo w większości byli to Polacy tak po stronie Niemców, jak i po stronie Rosji.

 

Świadek drugi:

Tego tysiące – szło. Masek jeszcze oni nie mieli, ci co w podwózkach jeździli i kozacy – ci tylko maski mieli, a frontowcy szli bez niczego. My byliśmy jako uchodźcy w Żyrardowie. Braliśmy stamtąd zapałki, świece, pieczywo i nosiliśmy pod sam front – by sprzedać. Tam mieliśmy do czynienia z tymi zagazowanymi.

Świadek trzeci:

Żołnierzy natrutych to widzieliśmy jak… jak… jeden przy drugim. Ratowaliśmy ich. Jak który mógł jeszcze, to krzyczał  RATUNKU! Jak nie mógł, a tylko oddychał, aż do krwi, taki już się nie wyleczył. Dopóki trwał front, to zakopywaliśmy ich tam, gdzie kto leżał. Później , gdy Niemcy poszli pod Rosję, to takich starych zostawili nam. Oni brali ludzi ze wsi – ja sama robiłam, z każdego domu jedna osoba musiała być wyznaczona i te trupy jeszcze nie pochowane myśmy chowali. 

Świadek czwarty:

Chmura dymu szła. Krowy trzymały pyski przy ziemi. Kiedy dochodziliśmy do Wiskitek to ledwo przytomny byłem. Przede mną szedł żołnierz, chusteczkę trzymał przy twarzy, nie wiem czy doszedł, bo minąłem go. Dusiło mnie straszliwie, mordowało. Spałem cały dzień, całą noc, na drugi dzień nie wiem czy wstałem czy nie, pamiętam tylko jak zaglądali do mnie i pytali „czy żyję”.

 



Agnieszka Jaga Sokołowska - projekt  - Misterium Bolimowskie 1979


Świadek  piąty:

Aż ziemia pryskała. Konie gnały na oślep. Sołdaty siedzieli, trzech z prawej, trzech z lewej strony. Konie oszalałe pędziły i osłaniały mnie. Kiedy dojechałem do Wiskitek, to już żołnierze z pianą na ustach byli. Skręciłem na prawo pod szkołę, był tam szpital. Sanitariusze wzięli ich z wozu pod pachy i sinych nieśli; ja przez kilka dni walczyłem ze śmiercią. 

Świadek  szósty:

Jak Wola Miedniewiecka, to tam gdzie zakręt, gdzie teraz krzyż stoi, to tam zwozili tych zagazowanych. Ci co byli na pierwszej linii mówili, że gaz przeszedł nad nami górą, dopiero zaczął truć drugą i trzecią linię. Niemcy myśleli, że wszystkich wytruli i wyszli z ukrycia. Rosjanie podpuścili ich blisko, to tak ich potem tłukli, że aż  szynele im podskakiwały, aż lufy czerwone były.

Świadek  siódmy:

To był istny koniec świata. Leżało to wszystko na ulicach. Zwały ludzi. Rozpacz brała człowieka na widok tych nieszczęśników. Ci co konali rwali na sobie mundury. Młodzi chłopcy. Za co to? Za co ta wojna!?

 

Świadek ósmy:

To był maj. Koło żydowskiego Kirchoła w Wiskitkach rów wykopali jak stąd do stodoły. Porozbierali ich z tych szyneli. Pop ruskich święcił, odmawiał; jedną warstwę walili głowami, drugą nogami; to takich warstw było chyba ze cztery; co nawalili, oproszkowali, skarbowali, to znów następnych  kładli.

Świadek dziewiąty:

Jak składaliśmy ich do grobu, to wszystko w rozkładzie było. Myśmy podostawali takie prymki do ssania i papierosy do palenia z takim kadzidłem. Ogromne muchy były, czarne, niebieskie. Wielkie to,  prosto do oczu leciały.

 

Agnieszka Jaga Sokołowska - projekt - Misterium Bolimowskie 1979


Świadek dziesiąty:

Później powtórnie Niemcy użyli gazu, ale wiatr się odwrócił. Cała pierwsza linia była wytruta żołnierzy niemieckich. Wyglądali jak murzyni, czarni, na ustach różowa piana. Tu, wokół tego stawiku, to tak dookoła, jak gęsi idą po trawie, tak tych Niemców leżało martwych.

Świadek jedenasty:

Pamiętam, że wtedy piął się groszek, kwitł i strączki jeszcze były. Pamiętam jak przywieźli tego zagazowanego, wnieśli go do namiotu. A dzieciak, jak dzieciak, chciał zobaczyć jak zabity wygląda. Zaglądam do środka, a on wtedy usiadł. Krzyku narobiłam na całą okolicę, pamiętam to jak dziś. I zaraz doktor go dopadł i znowu zaczęli mu mleko gotowane dawać – i on żył. 

Świadek dwunasty:

Boże mój, jak ja płakałam. Bo ich układali warstwami do dołu. Dzieciak głupi, pójdzie, napatrzy się, a potem spazmów dostałam w nocy. Mama całą noc spała ze mną: „Mamusiu powiedz, dlaczego po nich tak chodzą…”

   

Środowisko naturalne uległo częściowemu zniszczeniu. Po kilku miesiącach las stał się znów lasem, pola odzyskały swoją barwę, tylko wśród splątanych traw spotkać można było jeszcze kości. Chłopi zakopywali je na swoich polach, nieraz zasadzano na nich krzak jałowca, częściej jednakże zwożono te „resztki człowieka” do zbiorowych mogił. Kilkadziesiąt mogił, a ile naprawdę ich było, któż może dziś wiedzieć.

 

Moje pierwsze zetknięcie z tragedią  bolimowską było przypadkowe. Wchodząc głęboko w las - niedaleko leśniczówki bolimowskiej trafiłem na budowlę w kształcie koła o średnicy około 100 m., z koła tego wyrasta trzynaście bloków skalnych. Bloki skalne porośnięte mchem; bez żadnych napisów, bez żadnego znaku wyjaśniającego. Wokół mroczny las dębowy. Cisza.

 


Agnieszka Jaga Sokołowska - projekt - Misterium Bolimowskie 1979


Do budowli prowadzi specjalne wejście, ślady jakby bramy, przez którą może przejść właściwie tylko pojedynczy człowiek. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że leżą tu kości tysięcy ludzi. 

Tak się zaczęła najnowsza historia sprawy bolimowskiej. Wraz z przyjaciółmi przygotowałem cykl spektakli „Misterium Bolimowskie”. Wioska ta przecież, gdzie po raz pierwszy w historii użyto broni masowej zagłady, urasta do symbolu rangi Hiroszimy i Oświęcimia.

Poprzez te widowiska, wystawy, realizacje filmowe, sprawa bolimowska trwała w świadomości ludzi i rozprzestrzeniała się tak, że udało się mam odszukać tych świadków, którzy przeżyli, widzieli i potrafili dokładnie określić datę oraz miejsce poszczególnych ataków gazowych. Oto jeden z nich:  FRANCISZEK SMOLIŃSKI  z Bolimowa urodzony w 1905 roku. Rozmowę przeprowadziłem 3 sierpnia 1983 roku w Bolimowie.

– Co  pan wie o ataku gazowym ?

- W czternastym roku na jesieni była wojna – miałem wtedy  9 lat. W piętnastym roku ojciec, matka, siostra i ja poszliśmy do wsi Smolarnia (brat został). Mieszkaliśmy u niejakiego Szymańskiego (tuż pod lasem), był to kuzyn ojca, gajowy. W lesie Rosjanie mieli kolejkę wąskotorową. Konie po dwa, trzy wagony ciągnęły, w ten sposób dowożono żywność,  zmianę wojska na front.

Od wsi Smolarnia do okopów było jakieś dwa kilometry, nieraz słyszeliśmy okrzyki z frontu „hura, hura”. 

2 lutego – w święto Matki Boskiej Gromnicznej – mieliśmy iść na odpust do Miedniewic. Ze Smolarni do Miedniewic było może 2,5 a może 3 km. Ja wstałem najwcześniej, wyszedłem na podwórko i wtedy zobaczyłem taki dym ni coś, wróciłem do domu krzycząc, że pali się. Wszyscy zerwali się ze snu i wybiegli na podwórze – a to nie był dym, tylko gaz szczypał w oczy. 

I za jakieś może 10 czy 15 minut, trzy czy cztery wagoniki żołnierzy ruskich wieźli do Żyrardowa, Grodziska, Pruszkowa i wracali kilka razy po nich.

My już do Miedniewic na odpust nie poszliśmy, dopiero na wiosnę pojechaliśmy z ojcem do Żyrardowa.

 Agnieszka Jaga Sokołowska - projekt - Misterium Bolimowskie 1979



– Czy  może  pan określić dokładnie datę?

- Gaz widziałem 2 lutego 1915 roku w godzinach rannych (może była siódma a może po siódmej). W dniu tym mieliśmy iść na odpust (stąd tak dobrze pamiętam  tę datę) do  Miedniewic; tam jest klasztor. Kiedy zobaczyłem gaz, zrezygnowałem z odpustu.

– A więc była zima ?  

- Zima była lekka; śniegu nie było, tylko chwilami trochę pobył; mrozów nie było.

- Czy dużo pan widział tych zagazowanych i jak wyglądali ?

- Jechali w wagonikach naładowanych, ubitych, leżeli, siedzieli, jeden na drugim. Ci, co mogli iść – szli.  Byli sini, mieli pianę ustach i pili wodę – widocznie ich to paliło. Wiadrami wynosiliśmy im wodę na drogę.

- Czy może pan wskazać innych świadków ?

- Wtedy, kiedy zobaczyłem ten gaz to obudziłem ojca i Szymańskich. Niech pan jedzie do Smolarni do Szymańskich, tj. drugi budynek od lasu na zachód. Jeden z nich miał na  imię Władysław, a drugi to nie pamiętam. I niech pan przypomni im, że tu mieszkał w czasie I wojny Smoliński z rodziną. Było tam dwóch synów, może który z nich żyje i jest na gospodarstwie. Była tam chyba pięcioletnia dziewczynka i chyba dwie panny starsze – niech pan popyta o nich. 

Byłem, szukałem i pytałem. Niestety – już zeszli z tego świata. Ale może są inni świadkowie, do nich i ich rodzin zwracam się z prośbą, by dali świadectwo prawdzie, by zaświadczyli następnym pokoleniom o tej zapomnianej zbrodni.

 

 Pomnik upamiętniający atak bronią chemiczną na ziemiach polskich 1915. Autor projektu Agnieszka Jaga Sokołowska

  

***

We wstępie do książki Andre`  Malraux  „Łazarz” tłumacz Julian Rogoziński pisze: „Walter Berger jest świadkiem ataku gazowego, którym Niemcy  przełamali rosyjski front nad Wisłą. Mamy tu do czynienia z czystą fikcją powieściową: Niemcy nigdy w Polsce gazów nie użyli. Podobnie zmyślony został pejzaż w jakim rozgrywa się tragedia, z miejscowością o dość osobliwej nazwie „Bolgako”. Cała ta  nierzeczywista dekoracja wspomaga jedynie autora w ukazaniu rzeczywistych prawd moralnych”.

Andre` Malraux nazwał Bolimów Bolgakiem, pomylił lata, gdyż to na pewno nie był rok 1916, niemniej koszmar tamtych chwil ocalił od zapomnienia. Na str. 11 swej książki pisze: „Przestudiowałem atak na Bolgako, gdyż pewna liczba żołnierzy, którzy go prowadzili była rodem z Alzacji. Niemcy chętnie podówczas kierowali Alzację na front rosyjski”. Ja także przestudiowałem atak   pod Bolimowem nad Rawką, ponieważ ta wstrząsająca tragedia rozegrała się na mojej rodzinnej ziemi. I tutaj właśnie ponieśli śmierć ci, którzy atakowali, i ci, którzy atak odpierali. 

Wędrując od wsi do wsi, od chałupy do chałupy, od mogiły do mogiły czułem jak wzrasta we mnie bolesna świadomość, że właśnie tu, na równinie mazowieckiej, na polach i łąkach bolimowskich, w dolinie rzeki Rawki odbyła się pierwsza współczesna lekcja, gdzie nie ma już ról dla zwyciężonych czy zwycięzców. Tu nikt z nas nie ma żadnych szans.

 

 > więcej