Wiesław Sokołowski - trwanie - pismo literackie 2016                                       Zrzeszenie Artystyczne ZA

















 
Rok założenia: 1986
ISSN 1507-9341

słowo o
TRWANIU

trwanieza@gmail.com 

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


WIESŁAW SOKOŁOWSKI
red. naczelny "Trwania"


***


Wywiady

z Wiesławem Sokołowskim



*

PRZYZWOICI


BANDYCI


> część pierwsza

> część druga

> część trzecia


*

I tego będę się 

nadal trzymał


> rozmowa


*

CIĄGLE  NAS  UCZĄ  
JAK  MAMY
SKAKAĆ  PRZEZ  KIJ

czyli jak sobie sami szkodzimy
> wywiad


*

Ptaki Niezwyciężone
Polskie Niezalezne Media


*

wywiad z 2004

*

Zygmunt Trziszka (1937-2000)
tak pisze:

Wracając do Sokołowskiego - mamy do czynienia z prekursorem, mamy do czynienia z autorem, który nie pisze po to, żeby w ogóle pisać, tylko pisze dlatego że musi, że dyktat rzeczywistości go tak miażdży, maceruje, niszczy, że on się zachowuje adekwatnie do tej sytuacji, do tego położenia, że po pierwsze chce przetrwać ten okres, no, koncentracyjny. Przede wszystkim to wmawia sobie, że nie jest tak strasznie, bo przecież jak ktoś jedzie kolejką EKD, a jego kolejka w stronę Rawki podobna jest do EKD. To nie były warunki okupacyjne, że nagle ktoś leży, ktoś zabity, ktoś roztrzaskany – i właściwie mord psychiczny, to jest podstawowa forma morderstwa, która uprawiana jest w czasach wyspecjalizowanego, a bez mała skomputeryzowanego totalitaryzmu.

więcej




***


KALENDARIUM ZA


***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI
i jego książki

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.




 

FILM SZTUKA KASY

www.youtube.com/watch_popup 

FILM WIERSZ PRZESŁANIE
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO WSTYDU
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO KOŁKA W PŁOCIE
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO NIKOGO
www.youtube.com/watch_popup



Sokół w Belwederze

Kancelaria Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej
zaprosiła Agnieszkę
i Wiesława Sokołowskich
do BELWEDERU dnia
26 stycznia 2010 roku,
gdzie o godzinie 13 – tej
odbyła się ceremonia
odznaczenia Wiesława
Sokołowskiego Krzyżem
Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski

Do najważniejszych
odznaczeń państwowych
należą: Order Orła
Białego, Order Virtuti
Militari i Order
Odrodzenia Polski,
a także Order Zasługi
Rzeczypospolitej Polskiej .
Zgodnie z ustawą z
16 października 1992 r.
o orderach
i odznaczeniach
( Dz. U. z 1992 r. nr 90,
poz. 450, z późn. zm.),
ordery przyznaje
prezydent RP z własnej
inicjatywy oraz na wniosek
premiera bądź Kapituły
Orderów.

Order Odrodzenia Polski
ustanowiony w 1921 r.
nadawanyjest za wybitne
zasługi położone w służbie
państwui społeczeństwu,
a zwłaszcza za wybitne
osiągnięcia w działalności
publicznej podejmowanej
z pożytkiem dla kraju, za
szczególne zasługi dla
umacniania suwerenności
i obronności kraju, dla
rozwoju gospodarki
narodowej, służby
publicznej, za wybitną
twórczość naukową,
literacką i artystyczną,
za wybitne zasługi dla
rozwoju współpracy
Rzeczypospolitej Polskiej
z innymi państwami
i narodami.

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.



***

NAGRODA
PREZYDENTA
SKIERNIEWIC




***

WIESŁAW  SOKOLOWSKI 

BRAK

HONORU ?

 

1.   zaszczuli nas

swoimi ideologiami

swoimi utopiami

swoimi poetami

 

2.   zaszczuli nas

swoimi urojeniami

swoimi uproszczeniami

swoimi filozofami

 

3.   zaszczuli nas

swoją przewrotnością

swoją przebiegłością

swoją kłamliwością

 

4.   zaszczuli nas

swoją bezczelnością

swoją pazernością

swoją bezkarnością

 

5.    zaszczuli nas

swoja służalczością

swoją nikczemnością

swoją żygliwością

 

6.    zaszczuli nas

swoim szulerstwem

swoim szalbierstwem

swoim zdzierstwem

 

7.    coda

oto ich czyn:

brak honoru

oto ich przesłanie:

brak danego nam

              i Bogu

s ł o w a

12.09.2015

 

***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI

By Poetów

nie zabijano ?

                                                            

- G. B. 


1.

chodzi

o to

 

by szubrawcy

nam historii

na naszą zgubę

nie pisali

 

by chamów

i prostaków

na prezydentów

nam nie

wybierano 

 > więcej


 


MIECZ

za tych bandziorów
co nas nachodzą
tutaj latami
przepraszam cię żono


za te kanalie
co od zawsze
po cudzych kątach
grzebią, węszą, szperają
przepraszam cię żono


za tą sobaczą swołocz
co Polskę
na oczach naszych
z żywej skóry obdzierają
przepraszam cię żono


za ten pomiot odmóżdżony
co od wielu pokoleń
jest pod jawną i skrytą
ochroną
przepraszam cię żono


za tych co zdradę
bez cienia żenady
pod niebiosa wychwalają
przepraszam cię żono


nie mogę się
z tym wszystkim pogodzić
więc z obawy i z lęku płyną
moje słowa


przepraszam cię
za każdy szary dzień
i za nic też


przepraszam cię żono
moja żono


Rawka
marzec 2012



***

POMNIK
UMARŁYCH
I ŻYWYCH



Krzyż z Krakowskiego

Przedmieścia

wzniesiony z lęku i trwogi

milionów

uświęcony –

naszą pieśnią

naszą mową

ma nie istnieć ?


Krzyż

i polskie kobiety

pod nim bite

azjatyckim sprytem

ma nie istnieć ?


Krzyż

wyświęcili

i wyparli się go zarazem

hierarchowie

judasze

ma nie istnieć ?


Krzyż

i otchłań co rośnie w nas

otchłań soczysta zielona

tak jakby z niej miała być

rzeźbiona suwerenna

korona

ma nie istnieć ?


Krzyż

szczerości, prawości

szacunku i godności


żywy ogień chwili

jeśli zapłonie staje się –


i wiecznością i pomnikiem

umarłych i żywych

ma nie istnieć ?


Rawka, dnia 25 października 2010 roku

***

CO CI ZROBIONO
POLSKO

- Jerzemu Juliuszowi Emirowi


1.

co ci zrobiono

Polsko

jakiż to koń

trojański

wjechał w progi

twe niezdobyte

i w serca

niezwyciężone…

 

2.

co ci zrobiono

Polsko

o, córo

nieba i ziemi

panno dojrzałych

kłosów zatracenia

pachnących pól

łubinu

jaśminu

wyciętych skrycie

spod okna

dzieciństwa

mego

co ci zrobiono?

 

3.

co ci zrobiono

Polsko

… powolutku idziem…

… powolutku myślem …

… potaniutku żyjem …

bo nie sposób siać

ani nadziei

ani dochodzić

praw swoich

 

4.

co ci zrobiono

Polsko

ja

schylony stoję

w środku nocy

swojej

ot, gałąź

a na niej nie ptaki

- na niej powróz

zawieszono

ot, życie

a w nim nie radość

- w nim zdradę

wywyższono

- to ci Polsko zrobiono

- to ci Polsko zrobiono



druk "Trwanie pomimo"
str 140 rok wydania1993


WIESŁAW SOKOŁOWSKI

***

OPINIE

 


Wiesław Sokołowski
- jeden najwybitniejszych
współczesnych polskich
poetów. Urodzony w 1944 r.
W latach 60 i 70 był
organizatorem niezależnego
środowiska twórców ZA.

Przez długie lata inwigilowany
przez PRL- owską służbę
bezpieczeństwa.

Redakcja Nieznany Świat
1/2007


Czy Sokołowski
jest męczennikiem za sztukę?
Wskazywałoby na to blisko
40 lat ustawicznej walki
o jej pryncypia i tyleż lat
wyniszczającej (w każdym
wymiarze) opozycyjności.
Jednak w jego wygłosach
niewiele jest kombatanctwa,
więcej zaś poczucia powinności
artystycznej, wierności sztuce
i samemu sobie.
Pośród żyjących obecnie
w Polsce, aktywnych twórców
poetów, niewielu może
szczycić się podobną
konsekwencją koncepcji
dzieła poetyckiego oraz wizji
posłannictwa człowieka sztuki,
co uparty “samotnik” z Rawki.

P. K.
NORMALNOŚĆ KONSEKWENTNA
Miesięcznik Literacka Polska
(1-2) 2003


Sokołowski ceni tradycję i ufa
trwałym wartościom (...)
Wspinając się ku górze,
pragnie unieść również świat.
Aby jak Atlas podtrzymać rozwój
najmniejszych nawet istot.

S. S.
BOŻE CHROŃ SOKOŁOWSKIEGO
Miesięcznik literacki
AKANT (Nr 6) 2003


Wiesław Sokołowski jest
jednym z najciekawszych
polskich poetów, a ja
poświęciłem mu kiedyś,
jeden ze swoich najważniejszych
reportaży. Nosił tytuł “Trzynasty
Krąg Sokoła” i został
opublikowany w 1988 r.
w tomie “Schody”, za który
dostałem wyróżnienie
“Życia Literackiego”.

M. R.
PRZYPADKI METAFIZYCZNE,
2002

***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI jest
pomysłodawcą, organizatorem
ZRZESZENIA
ARTYSTYCZNEGO "ZA"
zarejestrowanego w lutym
1981 roku.

ZRZESZENIE
ARTYSTYCZNE „ZA"

jest organizacją twórców
profesjonalnych
- poetów, malarzy, grafików,
rzeźbiarzy, muzyków,
architektów, filmowców,
krytyków sztuki.

Zrzeszamy twórców z całego kraju.

Celem naszej organizacji jest:

1.Tworzenie nowatorskich wartości w sztuce.
2. Integracja różnych środowisk twórczych dla jedności dalszego rozwoju kultury narodowej.

Grupa poetycka „ZA" powstała
w roku 1973 z inicjatywy
WIESŁAWA
SOKOŁOWSKIEGO.
Bezpośrednim impulsem
powstania grupy „ZA" była
śmierć samobójcza
utalentowanego malarza
EUGENIUSZA WYGOCKIEGO
„Benia".
Miejscem działalności „ZA"
stała się winiarnia „U Hopfera"
znajdująca się
na SZLAKU KRÓLEWSKIM
w WARSZAWIE
(Krakowskie
Przedmieście 53).

Zarząd
Zrzeszenia Artystycznego ZA

***

 

Strona główna / MARSZ PAMIĘCI WARSZAWA / SAMOZWAŃCZY TRANSPARENT MARSZ PAMIĘCI WARSZAWA

SAMOZWAŃCZY TRANSPARENT MARSZ PAMIĘCI WARSZAWA


 
Licznik odwiedzin: 147765


Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


zapis
MARSZU PAMIĘCI
WARSZAWA
10.XI.2012




Wiesław Sokołowski

DO PRZODU


POD WIATR

 

Kultura,  polityka, życie religijne w MARSZU PAMIĘCI  stały się jednością – ten fakt   doprowadza do  szału tych, którzy z różnych podziałów, z różnych przeinaczeń i kłamstw chcą nadal zbijać kapitał polityczny, finansowy i każdy inny, dający chwilami im wręcz nieograniczoną władzę.  


1.

Gdy szliśmy w  MARSZU PAMIĘCI  10 listopada 2012 roku wydawało się, że będzie to jeden ze spokojniejszych pochodów. 

Idąc przez PLAC ZAMKOWY  od strony KOŚCIOŁA ŚW. ANNY wiaterek wiał, ale wiał nam w plecy, tak że prawie go nie czuliśmy. 

Stanęliśmy z Janem tam gdzie zawsze, obok KATEDRY w przejściu po prawej stronie patrząc z frontu. I tutaj odkryliśmy te bystre,  porywiste chwilami niebezpiecznie podmuchy. 

Jak zwykle złożyłem transparent i postawiłem go gotowy do rozwinięcia. Jednak trudno było tam wystać - wiatr właściwie był z każdej strony, tak jakbyśmy stali w jakimś wirze powietrznym.

By nam głowy nie urwało przesunęliśmy się już na samą ulicę Świętojańską. W tym miejscu po zakończeniu Mszy rozwijamy naszą płachtę i kiedy wszyscy wyjdą z KATEDRY włączymy się jedni z ostatnich w pochód.


2.

Tłum się kłębi i gęstnieje – coraz  więcej ludzi – z  sekundy na sekundę zaludnia się Świętojańska. Jednak dla nas niosących transparent sprawą  ważną jest wiatr. On może pokrzyżować nam wszystko, więc kiedy podchodzi do mnie osobnik i niby od niechcenia mówi mi, że podjechały suki pod PAŁAC PREZYDENCKI  i w sposób brutalny policja zgarnęła ludzi spod krzyża i że chyba my nie dojdziemy z tym transparentem tam. 

Jakoś ta informacja do mnie nie dociera, bo w tej chwili większym zagrożeniem jest wiatr niż jacyś mundurowi przebierańcy. Jan jednak czujnie nastawił ucha i w sposób zdecydowany odpowiedział mu, że co za głupstwa on rozpowiada, przecież przechodziliśmy niedawno i wszystko jest tam nagłośnione i jak na jego osąd nawet bardzo ostre wygłaszane są przemówienia. 

Facet  jak się pojawił znikąd, tak w sposób błyskawiczny zmył się, może poszedł do innych, by informować o tej  wyssanej z palca informacji. Pomyślałem sobie ile tego typu „ etatowych mrówek” tutaj pracuje. Na pewno sztab specjalistów snuje dalekosiężne plany, jak unieszkodliwić czy zneutralizować  pewne elementy naszego  MARSZU PAMIĘCI.

  

3.

Ludzie powoli wylewają się z  KATEDRY i bezkolizyjnie przechodzą obok nas.  My z Janem pod ścianą rozwijamy nasz transparent, który już w tym wydawałoby się osłoniętym miejscu zaczyna niespokojnie na wietrze harcować.

Obok mnie staje młody człowiek w czapce wojskowej z II Rzeczypospolitej i ma sztandar na takim bardzo wysokim drzewcu. Nasz transparent faluje a nad nim biało - czerwona flaga. Wszyscy śpiewają – słyszę  jego głos jasny, rześki, silny, jednak nie odwracam głowy, bo cała moja uwaga skupia się na tym aby utrzymać tę szalejącą na wietrze płachtę. 

Martwię się, co się stanie, gdy trzeba będzie ruszyć do przodu. Jan widzę, że nie wyczuwa zagrożenia – dyskutuje, zresztą ma właściwie co chwilę nowego dyskutanta. Te rozmowy wprowadzają go w taki jakiś dobry trans, że zapomina, że trzyma w ręku kilkumetrowej długości rurę, która sama w sobie jest niebezpiecznym narzędziem szczególnie w tłumie przy tak silnym wietrze.

Do tego wszystkiego podchodzi dwójka młodych ludzi i pyta się co znaczą słowa BOŻE MÓJ, A GDZIE JEST MOJA DUMA. Chcę być grzeczny, choć płachta z napisem coraz bardziej agresywnie się zachowuje. Mówię, że przecież w szkole uczyli się o takim np. okresie w literaturze zwanym romantyzmem i że poeci tam w swojej twórczości zadawali Panu Bogu ważne dla siebie pytania. Obok okazało się, że stała milcząca mama pytających się chłopców, nie wiem czy była zadowolona z mojej odpowiedzi, nie mniej popłynęli dalej z tłumem.

Zjawiła się kolejna osoba, z takim akcentem wschodnim zaczęła mnie zaczepiać i przepytywać w tym stylu, że ona jest bardzo szczęśliwa i jest dumna – i  że właśnie ten napis w jakiś sposób ją tyka.

Wiatr szaleje a ja mam jej odpowiadać.  Pogratulowałem jej „szczęścia”  i „dumy”, ale delikatnie napomknąłem, że coraz mniej jest w okolicy mojej szczęśliwych i dumnych ludzi; może ona nie wie, albo z takich albo innych względów nie chce wiedzieć o tym. 

Obok stanęła siwiutka starsza Pani, nie wiem czy słyszała tą naszą wymianę zdań, popatrzyła na mnie i powiedziała coś w tym stylu, że jest to wyjątkowy, niezwykły transparent – chyba  nawet użyła słowa „genialny” – ale  to słowo jakoś nie pasuje mi do tego szalejącego wiatru, więc zapisuje go tylko z czystko kronikarskiego obowiązku.

 

 4.

Transparent BOŻE MÓJ A GDZIE JEST MOJA DUMA  został zrobiony na początku roku 1980. Widowisko MISTERIUM BOLIMOWSKIE, do którego zaprojektowała scenografię Agnieszka (Jaga) Sokołowska, składało się także z innych transparentów – oto one:

  

***

MARTWE RZEKI

CZY SĄ RZEKAMI

MARTWA WOLNOŚĆ

CZY JEST TEŻ

WOLNOSCIĄ

  

***

KARK

WOLNY W JARZMIE

JUTREM

 

***

OJCZYZNA

TO WIELKA OBOJĘTNOŚĆ

MOGIŁ

 

Może będzie inna okazja aby opowiedzieć o tym  szerzej. Jedną z naszych realizacji w roku 1984 odwiedził PRYMAS POLSKI kard. Józef Glemp (patrz poniżej zdjęcie)

 
  
























w środku z katalogiem w ręku: PRYMAS POLSKI kardynał Józef Glemp. 
W biegu po prawej stronie: Wiesław Sokołowski



5.

Przez wiele lat transparenty przeleżały w schowku i właściwie w stanie nienaruszonym dotrwały do chwili obecnej.  Jak się jeden z nich znalazł na KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU i dlaczego jest uszyty z takiego materiału, który jest jakby uczulony na każdy nawet najdrobniejszy podmuch wiatru, o tym napiszę też przy innej okazji. Zresztą trudno o wszystkim mówić naraz.

Dziś – tak  mi się wydaje – utrwala się pod pozorami postępu i dobrobytu tylko pewne struktury życia społecznego. Reszta - uznano arbitralnie - ma  znaleźć się na śmietniku historii. 


MARSZ PAMIĘCI  obnaża więc to, co ma być splądrowane i sprofanowane oraz wymazane z naszej pamięci. Kultura,  polityka, życie religijne w MARSZU PAMIĘCI  stały się jednością – ten fakt   doprowadza do szału tych, którzy z różnych podziałów, z różnych przeinaczeń i kłamstw chcą nadal zbijać kapitał polityczny, finansowy i każdy inny dający chwilami im wręcz nieograniczoną władzę. Czy posuną się do kolejnych niegodziwości a może nawet zbrodni, będzie to zależało od nas wszystkich, czy pozwolimy im na to. 

       

***



SAMOZWAŃCZY TRANSPARENT ?

MARSZ PAMIĘCI WARSZAWA


Wykreowano nam „mędrców”, wykreowano nam „mężów stanu” i to takich dla których POLSKA jest tylko znakiem  na mapie drogowej ich karier. Jeśli więc normalni obywatele nie będą manifestowali swoim głosem polskości, staniemy się tylko zabiedzonym duchowo skansenem, bez prawa do niczego.


***

Tłumy nieprzebrane, tłumy na Krakowskim Przedmieściu. Wszyscy zszokowani. Byłem wśród nich. I kiedy zaczęła się „wojna” o KRZYŻ stanąłem po stronie tych, którzy go bronili. Opublikowałem w TRWANIU tekst - oto on :

Ginie człowiek na drodze, stawia się w tym miejscu krzyż. Wpada człowiek pod koła pociągu, stawia się w tym miejscu krzyż. Rozbija się samolot, trudno jednak ten krzyż wmurować w niebo – stawia się go tam, gdzie powinien stać.

Nie ma w tym nic, co by umniejszało czy zabierało komukolwiek jakiekolwiek prawa. Krzyż ten zaznacza pustkę, która jest w nas – pustkę po utracie osób nam bliskich –

My jednak jesteśmy ciągle w coś wplątywani. Więc pytam – co na miejsce krzyża – może obelisk z młotem i sierpem a może swastykę czy jeszcze coś innego.

Krzyż w swojej bezimienności i prostocie nie zakłóca jakiejkolwiek przestrzeni architektonicznej – jest jednak znakiem łączącym Polaków, którym właściwie co krok odbiera się wszystko co się da.

Byłem świadkiem kiedy miano usunąć krzyż sprzed PAŁACU PREZYDENCKIEGO W WARSZAWIE (3.08.2010). Był taki moment kiedy krzyżem poruszono i wtedy z ludzi wydobył się bliżej niezidentyfikowany pomruk. Dźwięk ten został we mnie głęboko – to był dźwięk grozy.


***

Obserwując wszystko na Krakowskim Przedmieściu starałem się każdego dziesiątego brać udział w MARSZU PAMIĘCI. Było nas niewielu. Jednak z każdym następnym marszem przybywało coraz więcej flag biało-czerwonych.

Media nabijały się z nas z jednej strony, z drugiej zaś potęgowały atmosferę zagrożenia; w różnych miejscach nie tylko w internecie, mówiono i pisano, że tym razem na pewno wybuchną bomby. Obok POMNIKA MICKIEWICZA stały radiowozy a przy nich tacy jacyś zakapturzeni niby właśnie od tych bomb, które lada moment miały wybuchnąć.

Zauważyłem jednak, że w tym naszym maszerowaniu właśnie w tych dniach „bombowych” było bardzo a to bardzo mało młodych ludzi. Szli właściwie sami starcy i pomyślałem sobie, że koniecznie muszę wytrwać do końca, gdyż tutaj chodzi o coś więcej niż o same maszerowanie.

W tym czasie napisałem wiersz:



POMNIK

UMARŁYCH

i ŻYWYCH


Krzyż z Krakowskiego
Przedmieścia
wzniesiony z lęku i trwogi
milionów
uświęcony –
naszą pieśnią
naszą mową
ma nie istnieć ?

Krzyż
i polskie kobiety
pod nim bite
azjatyckim sprytem
ma nie istnieć ?

Krzyż
wyświęcili
i wyparli się go zarazem
hierarchowie
judasze
ma nie istnieć ?

Krzyż
i otchłań co rośnie w nas
otchłań soczysta zielona
tak jakby z niej miała być
rzeźbiona suwerenna
korona
ma nie istnieć ?

Krzyż
szczerości, prawości
szacunku i godności

żywy ogień chwili
jeśli zapłonie staje się –
i wiecznością i pomnikiem
umarłych i żywych

ma nie istnieć ?

Rawka, dnia 25 października 2010 roku

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


***
kolejny zapis z pisma literackiego TRWANIE:



Pochód jak pochód, na początku ten najważniejszy napis SMOLEŃSK PAMIĘTAMY, potem różne napisy. GRUPY OPORU, ten napis był zawsze
oraz
 
 
NARÓD KTÓRY TRACI PAMIĘĆ GINIE

CZEKAMY NA PRAWDĘ O SMOLEŃSKU

BROŃCIE KRZYŻA OD GIEWONTU DO BAŁTYKU

LAS SMOLEŃSKI - BLOGERZY I KOMENTATORZY


BOŻE MÓJ, A GDZIE JEST MOJA DUMA transparent zrobiony z nylonu, nie przepuszczający powietrza - więc nawet przy małych podmuchach wiatru falował, podnosił się, opadał, nieraz unosił wysoko ponad głowami idących jakby frunął – innymi słowy żył swoim życiem.

Wzbudzał różne reakcje, wywoływał różne emocje. Większość bardziej chwaliła nas - pomagała nam - w szczególności była ważna pomoc, gdy był wiatr.



***
Kolejna notatka z pisma literackiego TRWANIE:

Polska przecież przez wiele setek lat broniła siebie i ziemie swoje. Była to walka dramatyczna, często nierówna a momentami heroiczna. Co nas teraz czeka – zobaczymy?

Ta wolność, którą wywalczyła „Solidarność” okazała się tylko kamuflażem, gdzie jeden kaftan bezpieczeństwa zamieniono na inny.
Polityka w jakiś sensie stała się inżynierią dusz, zaprogramowaną na wyniszczenie wszelkich oznak polskości.

W czasie moich wędrówek po KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU zetknąłem się z kilkoma dziennikarzami. Pytania były zawsze podobne:
- czy jesteś zwolennikiem Kaczyńskiego ?
- co znaczy napis „Boże mój a gdzie jest moja duma” ?
- co sądzisz o wyborach, wreszcie czy znasz wynik wyborów ?

Schematyczność mediów jest zdumiewająca. Jednak był wyjątek – była pani z ekipą, którą wyraźnie napis fruwający na wietrze „Boże mój a gdzie jest moja duma” poruszył. Kiedy ostatnio (10.10.2011) wychodziliśmy ze Świętojańskiej na Plac Zamkowy wiatr był tak silny, że połamał nam długie bo blisko cztero metrowe tyczki, do których był przymocowany transparent. Jeden z owej ekipy dziennikarskiej zamiast filmować zaczął nam odruchowo pomagać, aby utrzymać fruwającą na wietrze płachtę.

Kiedy tak przez wiele miesięcy wędrowałem po SZLAKU KRÓLEWSKIM z transparentem – wierszem, nie opuszczała mnie myśl, że władza nie szanująca tradycji przeinacza historię, wyklucza przeszłość, że taka władza jest bardzo niebezpieczna, bo obca.
Tak obca – bo służącą przede wszystkim interesom zewnętrznym, interesom, które niejako od środka nas pacyfikują, odbierają nam dobre imię, wyrzucają nas z domów naszych, z ziemi naszej.

MARSZ PAMIĘCI jest więc taką odtrutką, antidotum na tą wstrzykiwaną nam być może w ukryciu i potajemnie – uległość.

Ten kilkumetrowej wielkości transparent pomagali mi nieść: JANUSZ ZAGAJEWSKI, AGNIESZKA (JAGA) SOKOŁOWSKA, JAN MASIAK oraz  WŁODZIMIERZ IWANEK i 
JACEK MülLDER-NIECKOWSKI.

Ostatnio wspólnie z Janem walczyliśmy z wiatrem i deszczem... „Boże mój a gdzie jest moja duma” nieśliśmy spod KATEDRY ARCHIDIECEZJI WARSZAWSKIEJ znajdującej się na STARYM MIEŚCIE przy ul. ŚWIĘTOJAŃSKIEJ 8 i donieśliśmy pod PAŁAC PREZYDENCKI na KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU.

Donieśliśmy – i to chcę z całą mocą podkreślić – dzięki uczestnikom marszu, którzy namokniętą deszczem i szarpaną jak żagiel na wzburzonym morzu płachtę trzymali gołymi dłońmi, trzymali i szli śpiewając narodowe, religijne i patriotyczne pieśni.


Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


***
kolejna notatka z pisma literackiego Trwanie:


POKIWAŁ GŁOWĄ

ZE ZROZUMIENIEM


Pogoda nam nie sprzyjała - był wiatr i deszcz. Chyba ten MARSZ PAMIĘCI z 10 marca 2012 roku był dla nas niosących transparent „Boże mój a gdzie jest moja duma” najbardziej trudny.

Wiatr na środku PLACU ZAMKOWEGO był tak silny, że połamał nam drzewce do którego dowiązany był transparent. A także nie ominął nas drobny incydent. Na trasie naszej wędrówki stanął osobnik z kamerą, właściwie nie było w tym nic dziwnego, ale tylko do czasu, gdyż ów kamerzysta nie chciał usunąć się z trasy naszej wędrówki. Już zaczęła ta mokra i ciężka płachta (bo przecież padał deszcz) napierać na niego, gdy z boku w sposób błyskawiczny doskoczono do owego osobnika i unosząc go nad ziemią przestawiono tak jak przestawia się rzecz z trasy naszego wędrowania.

W tym niejako momencie wyłoniła się zapijaczona twarz kobiety, która zwracając się do mnie wprost powiedziała „koniec z wami ”.

My jednak wędrowaliśmy dalej zamykając w jakimś sensie pochód marszu pamięci – gdyż naszą misją nie jest bycie na czele czegokolwiek. Chcemy tylko uczcić pamięć tych, którzy w tak zagadkowy i straszliwy sposób zginęli...

Kiedy doszliśmy do PAŁACU PREZYDENCKIEGO byliśmy w stanie opłakanym. Transparent był bardzo mokry, drzewce połamane – nie było jak rozwinąć naszej ogromnej płachty. Było widoczne tylko: „Boże mój, a gdzie jest” natomiast „moja duma” leżała ma bruku ulicy w wodzie. Jakiś pan z siwą głową zapytał: co tam pisze na ziemi, powiedziałem, że „moja duma”. Pokiwał głową ze zrozumieniem.

Dotrwaliśmy do końca uroczystości. Przy pomocy życzliwych ludzi zwinęliśmy nasz sztandar - transparent i umówiliśmy się, że znów spotkamy się na końcu pochodu za miesiąc.


Rawka, 12.03.2012

a także wiersz:

NIEUGIĘTY STRAŻNIK LUDZKOŚCI ?

- Jackowi M.N. artyście rzeźbiarzowi, który idąc
w MARSZU PAMIĘCI w Warszawie,
wśród niosących transparent
Boże mój a gdzie jest moja duma
był kopany przez tzw. nieznanych
sprawców.

mówisz, że polityką się nie zajmujesz, że
nie masz na to ani czasu, ani ochoty – że i tak
życie zrobi swoją korektę.

zajmujesz się więc tym, co jest dla ciebie
ważne – bo masz hierarchie pragnień, potrzeb
czy wręcz upodobań.

a kiedy zabierają ci to i owo, chowasz się jeszcze
bardziej w siebie a nawet popadasz w jakiś bliżej
niepojęty letarg podświadomie licząc, że
może jutro coś się zmieni.

a tu okazuje się,
że nawet jutro masz zawłaszczone,
już wymierzone, rozparcelowane i ułożone
równiutko w gabinecie, na półce kolejnego
zbrodniarza, który uznał za właściwe być nowym
zbawcą, nowym orędownikiem pokoju, równości
solidarności - czy wręcz nieugiętym strażnikiem
ludzkości.

mówisz, że polityką się nie zajmujesz – nawet
masz gdzieś ten ich nowy numer z pietyzmem
wczepiony w grzbiet twego nazwiska a tym bardziej
masz gdzieś ich walnięty płot pod którym postanowili,
że masz zdechnąć jak pies – zresztą ten płot
już sam swoją ignorancją wznosisz – a
nazywa się on naszym wspólnym losem ...


Rawka 22 luty 2012


MARSZ PAMIĘCI

rusza


a my na końcu włączamy się w jego nurt.


10.06.2012
WARSZAWA

Krakowskie Przedmieście wyludnione, bo coraz większy zaczyna z nieba siąpić deszcz. Nam to jest nawet na rękę, bo idzie nam się łatwiej w tych już strumieniach ciepłego deszczu. Nikt nas nie zaczepia, nikogo nie musimy wymijać; droga jest wolna – bo utorowana przez deszcz.

1.
W internecie widzę wiele wpisów zniechęcających do udziału w MARSZU PAMIĘCI 10.06.2012. Słowa pełne agresji i pogardy – nie będę powtarzał tych wypowiedzi bo nie warto. Można się tylko zastanowić skąd oni są i dlaczego wypisują anonimowo te rynsztokowe zdania.

Zmasowane ataki nie są chyba dziełem przypadku, chyba są to ci, którzy niejedno zło mają na swoim sumieniu. Nie dość, że cię latami napadali okradali poniewierali – popełniając nawet najgorsze zbrodnie – teraz jednak chyba dalej uważają , że racja jest po ich stronie.

Przecież mówią nadal – my jesteśmy elitą, awangardą postępu – a to co się dzieje na KRAKOWSKIM PRZEDMIEŚCIU jest czymś niedopuszczalnym, karygodnym wręcz obraża nas.

Świętujcie swego Boga tam gdzie chcecie, świętujcie pamięć o swych zmarłych i wychwalajcie swego Prezydenta tam gdzie chcecie, nawet wznoście swoje transparenty, gdzie wam się podoba, ale won że SZLAKU KRÓLEWSKIEGO, wara stąd – bo to my nadal określamy i wytyczamy granice i dekretujemy prawem to co może być dobrem a co jest złem – co wolno a czego nie wolno – gdzie iść w którym momencie zatrzymać się, w jaki sposób pochylić głowę a nawet gdzie w jaki zaułek skręcić.

2.
Z Janem zrobiliśmy rekonesans przed marszem. Przeszliśmy od Akademii Sztuk Pięknych do Katedry. Dużo więcej ludzi niż zwykle. Szlak barwny tętniący muzyką i różnymi popisującymi się grupami z różnych stron świata. Na obrzeżach widać jednak masę „gliniarzy” – ale snują się tak aby nie rzucać się zbytnio w oczy.

Przy GRAND HOTELU większa jest już obstawa, bo mieszka tu od kilku godzin reprezentacja ruskich piłkarzy – za dwa dni mają się oni zmierzyć z naszą narodowa reprezentacją.

Kilka metrów dalej prowizoryczny krzyż pod którym modlą się ciągle, bez przerwy od ponad dwóch lat ci których można z całą powagą nazwać, że są STRAŻNIKAMI ŻYWEJ PAMIĘCI NARODOWEJ.

Chylimy przed nimi głowy i liczymy na to, że choć zamrugają do nas, do Bohemy Artystycznej Szlaku Królewskiego, w której ja tkwię już od ponad 40 lat.

Uznaliśmy, że nasze miejsce jest jednak na końcu MARSZU PAMIĘCI. Idziemy więc z fruwającym transparentem Boże mój a gdzie jest moja duma i będziemy szli tak długo do póki nam starczy sił
.

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.



BOHEMA

SZLAKU KRÓLEWSKIEGO


- Jerzemu Wardęckiemu
wybitnemu malarzowi
i przyjacielowi

od lat
odważna i nie odważna
chwilami – pożal się Boże – w stanie
opłakanym

nie wie
jak powiedzieć,
jakim tonem, jak zagadnąć,
cię pozdrowić

nie wie
ale uparcie trwa

latami
na przekór

tak tak

by słowo –

tak słowo stało się
jeszcze bardziej słowem

a nie tą
sprzedajną szemraną mową

…………………………….

obcą
i nie znaną
suwerennym narodom


(powyższy zapis-wiersz zrobiony na Szlaku Królewskim
w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku)


3.
Minąwszy PAŁAC PREZYDENCKI widzimy coraz więcej „suk milicyjnych”, z tyłu zaś za POMNIKIEM MICKIEWICZA na froncie DZIEKANKI jest ich już cała kawalkada.

Pomyślałem, jaką ogromna kasę ładują w to nasze przyszłe pałowanie. Ta władza to chyba jednak jakieś odpały, a może nawet takie wyselekcjonowane nasienie jeszcze gorsze niż my w swej normalności przypuszczamy.

Patrzę na POMNIK MICKIEWICZA - a z mej pamięci takie oto popłynęły Jego słowa:


Ach! Wy nie pamiętacie, Państwo młodzi!
Jak wśród burzliwej szlachty samowładnej,
Zbrojnej, nie trzeba było policyi żadnej:
Dopóki wiara kwitła, szanowano prawa,
Była wolność z porządkiem i z dostatkiem sława!
W innych krajach, jak słyszę, trzyma urząd drabów,
Policyjantów różnych, żandarmów, konstabów;
Ale jeśli miecz tylko bezpieczeństwa strzeże,
Żeby w tych krajach była wolność – nie wierzę



4.
Przez PLAC ZAMKOWY dochodzimy pod KATEDRĘ, wszędzie umiarkowany tłum, kolorowy, pełen ruchu i życia. Popatrzyliśmy to tu, to tam – i ustaliliśmy, że wracamy do naszej zakonspirowanej bazy, gdzie w pogotowiu stoi gotowy do drogi nas transparent.

Nad głowami jednak coraz więcej chmur gromadzi się. Powietrze jest coraz bardziej duszne – burza wisi na włosku.

W powrotnej drodze ustalamy, że wrócimy pod Katedrę już z transparentem – i będziemy szli tą samą drogą co zawsze.


5.
Po 18-tej jesteśmy znów na szlaku, że zwiniętym transparentem, który ja niosę. Jan zaś ma w ręku dwie dwumetrowe rurki – będą one połączone z transparentem w ostatniej chwili, tuż przed wymarszem.

KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE wyludnione, bo coraz większy zaczyna siąpić deszcz, jednak nic nie grzmi. Nam to jest nawet na rękę, bo idzie się nam łatwiej w tych już strumieniach ciepłego deszczu. Nikt nas nie zaczepia, nikogo nie musimy wymijać, droga jest wolna – bo utorowana przez deszcz.

Zmoknięci dochodzimy do KATEDRY, tam gdzie zawsze od ponad roku montujemy nasz transparent stoi grupa ochroniarzy, ale tej społecznej, marszowej. Wchodzimy w ich tłum, witamy się z niektórymi i montujemy nasz transparent.

Dla mnie moment łączenia tej części, która jest przymocowana do transparentu, z tą rurką, którą trzeba mocno trzymać w dłoniach w czasie marszu, jest najbardziej stresujący - bo wymaga pewnego skupienia. A trudno o takie skupienie, gdy faluje tłum i gdzie w każdej chwili może coś się zdarzyć... Zawsze odczuwam ulgę, gdy udało mi się włożyć w siebie te dwie części i dopasować tak, by móc przewlec przez nie wcześniej przygotowany drut.

Kiedy ten zabieg rurkowy powiedzie się stawiam opierając o mur, wysoki bo blisko czterometrowy transparent a po rozwinięciu szeroki na około sześć metrów.

Teraz już tylko należy czekać na moment kiedy ruszy MARSZ PAMIĘCI – a my na końcu włączamy się w jego nurt.


Rawka 17.06.2012


***
kolejna notatka z pisma literackiego TRWANIE:


MARSZ PAMIĘCI

i nasze milczenie


Warszawa 10.09.2012


Rozwijamy przed Katedrą naszą – jak Jan mówi – przepustkę do nieba. I stajemy w szyku marszowym, pod ścianą, tak że wylewający się tłum z Katedry po Mszy przechodzi bezkolizyjnie obok nas.

Pogoda piękna – niebo wręcz nieskazitelne. Wiaterek chwilami porywisty – trudno nam wtedy utrzymać nasz transparent.

Bywa tak, że wiatr rozkołysze naszą ogromną płachtę mocno – tak mocno, że łamią się długie bo ponad czterometrowe tyczki, do których są przywiązane czubki transparentu. Wtedy niejako instynktownie z pomocą przychodzą nam ludzie, podbiegają ku mam i chwytają w powietrzu za brzegi – wtedy my prosimy by nie pomagali nam, bo transparent staje się niebezpiecznym żaglem zdolnym pociągnąć wszystkich w niewiadomym kierunku. Niech łopoce na wietrze, niech bez przeszkód frunie, niech idzie sobie swoim tropem.

Tak, każde nasze przejście, nasza wędrówka od KATEDRY pod PAŁAC PREZYDENCKI obfituje w nieoczekiwane trudności, o których tylko my wiemy. To jest właśnie nasze milczenie, nasze sacrum, nasza pamięć.

Mam blisko siedemdziesiąt lat, ale właściwie idę nadal szlakiem swojej młodości, więc wpadam na tropy dawnych niechcianych i dyskredytowanych przez dyktatorów „mody i zbrodni” zapisów moich. Wtedy wędrowałem po SZLAKU KRÓLEWSKIM z kontestacją w głowie, wędrowałem tą samą trasą co dziś; nieraz siadaliśmy na ławeczce w miejscu, gdzie obecnie stoi ZAMEK KRÓLEWSKI i jako młodzież ta ze szkół artystycznych rozprawialiśmy o wolności o historii, ja zaś od czasu do czasu robiłem takie oto notatki na karteluszkach swoich:


***
Warszawa
uliczny napis:

„Byłem sam
Jestem sam
Będę sam”

bo wojna nadal trwa -
wojna, aż, ludzkiej namiętności,
aż, ludzkiego pragnienia.

wojna – poza sferą idei, polityki i myśli.
wojna totalna, wojna o zachowanie siebie,
swojej wrażliwości, gatunku i godności.


***
ćwierć wieku
przeżyłem
od początku
do końca doświadczając
na sobie ten
lepszy świat

dziś już się
nie łudzę żadną
nadzieją
i
nie wierzę aby moje
istnienie mogło mieć
jakikolwiek inny
pełniejszy sens

jest tak, jak jest
czyli kropka


***
Warszawa. To nie ja, to los dał mi to miasto.
Stąd klimat ulic jest klimatem mojej myśli.
bo ileż to razy sprawdzałem siebie, ileż to razy
widziałem własną bezbarwność na tle
jeszcze bardziej bezbarwnego tłumu.

Wszystko wydawało mi się zbyt ułożone, zbyt fałszywe.
Ta sztuczna elegancja napawała mnie smutkiem, a rozmowy o niczym napawały mnie – lękiem.

Tylko ustawiczny ruch, tylko bieg i szum był
jakby zapłatą, był jedyną, cichą radością;
on – nagrodą, on – podzięką, on – wypełniał mnie
do ostatecznego napięcia nerwów.


(powyższe zapisy nigdzie nie publikowane z lat siedemdziesiątych)


***
Dziś transparent powiewa nad moją i naszą głową. Śmierć, tragedia, nieszczęście wyzwoliło z nas to co miało być wymazane, wycięte z naszej kultury, z naszej literatury – z naszego serca.

Nieraz podchodzą do mnie osoby i pytają co znaczy napis: Boże mój, a gdzie jest moja duma. Ale więcej jest takich, co dziękują za to, że jesteśmy jak te wiernie, łańcuchowe psy i pilnujemy naszego domu.

Jakaś Pani powiedziała mi, że rok temu zapisała słowa z naszego transparentu i że często wraca myślą do owej notatki.

Inna Pani dała mi drobne pieniądze, bym odnowił transparent. Przecież przez wiele miesięcy naszego wędrowania litery wypłowiały – bo deszcz, bo śnieg, wiatr i inne szarugi zrobiły swoje. Pani zatroskana tym faktem prosiła byśmy odnowili każdą literę, bo myśl ta powinna być nadal z nami…

Właśnie 10 września, wczoraj, już odświeżony transparent płynął znów nad PLACEM ZAMKOWYM, fruwał na Krakowskim Przedmieściu by zatrzymać się w okolicy pomnika ADAMA MICKIEWICZA – bo właśnie tam zatrzymuje się koniec MARSZU PAMIĘCI dla tych co są i chcą być zawsze na końcu.


Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


***

Żyjemy w izolacji – bo żyjemy  obok siebie. Nie wnikam dlaczego tak jest, stwierdzam tylko to co widzę, czuję, rozumiem.

Izolacja każdego z nas to przede wszystkim brak zaufania właściwie do wszystkiego. Trzeba to zmienić.

PS
kilkusekundowy film z MARSZU PAMIĘCI
www.youtube.com/watch


> więcej



Cdn